Cześć. W moim życiu powstała bardzo trudna sytuacja. Obecnie przechodzę przez procedurę upadłościową. Niebawem powinien zostać wyznaczony termin rozprawy, prawdopodobnie w pierwszej połowie lutego, może później. Będzie potrzebne 50 tysięcy złotych. Nie mam takich pieniędzy i nie wiem skąd je wziąć. Pracuję jako freelancer, obecnie mam kilka projektów. Te pieniądze już wydane na inne potrzeby. Na kredyt, prawników, jedzenie. Nic więcej nie zostało. Nie mogę wziąć nowych projektów, bo nie mam czasu. Dużo pracy przy obecnych. Nie mogę zawieść moich klientów ani ich zostawić. Nie mogę też podjąć dodatkowej pracy, bo nie mam na to czasu. Wszystko idzie na obecne projekty. Niedawno musiałam dosłownie głodować, bo nie mogłam nawet rozdawać ulotek na dodatkową pracę. Jedynym sposobem na zdobycie 50 tysięcy jest sprzedaż mojego komputera, ale wtedy nie mogłabym pracować. A nawet jeśli udałoby się go sprzedać, to nie ma pewności, że za dobrą cenę. Mam też inne zobowiązania, na które idą pieniądze. Na prawników (7 tysięcy) i kredyt (15 tysięcy, ale z odsetkami więcej). Nie mogę podjąć oficjalnej pracy, bo przechodzę upadłość. Chcę odejść z obecnej pracy, dokończyć projekty i się uwolnić. Zmienić działalność i zająć się projektowaniem. Ponieważ obecna praca wpędza mnie w depresję. Mam już bardzo źle ze stanem psychicznym, ciągły niepokój, brak snu, depresję, apatię i tak dalej. A przez tę pracę wszystko się pogarsza. Marzę, by wydostać się z tego dołka i zacząć wszystko od nowa. Nauczyć się projektowania i zacząć na tym zarabiać. Popełniłam za dużo błędów, teraz nie widzę żadnego wyjścia. Nie radzę sobie z obciążeniem finansowym. Pracuję tylko na spłatę długów, na siebie nic nie zostaje. Ciągłe myśli, skąd wziąć pieniądze. Ale wierzę, że można to jeszcze naprawić. Jeśli ktoś chciałby pomóc, będę niezmiernie wdzięczna, a w przyszłości, gdy się wydostanę, chciałabym zwrócić pieniądze. Potrzebuję teraz pieniędzy na wiele rzeczy. Na przykład, około 3-4 tysięcy na książeczkę zdrowia, abym mogła znaleźć dodatkową pracę. 7 tysięcy na prawników (miesięczna rata), 15 tysięcy kredyt, 5 tysięcy czynsz (nie płacę od jesieni, wkrótce znów zaczną się problemy), na internet i po prostu na jedzenie. Na siebie już od dawna nie wydaję pieniędzy. Wszystko idzie na potrzeby. Uczucie, że pracujesz wyłącznie na długi, w pustkę – jest wyczerpujące. Obecnie priorytetem jest zebranie choćby na książeczkę zdrowia. Dziękuję za uwagę.