Zaloguj się
Proszę o pomoc w przeprowadzce z córką od tyrana.

Poznałam się z Aleksiejem 8 lat temu. Początkowo wszystko było w porządku. Zaszłam w ciążę i wtedy zaczęły się problemy… Całą ciążę płakałam z powodu jego upokorzeń. Wyprowadziłam się w 6 miesiącu do mieszkania z robactwem, ponieważ nie było pieniędzy na inne, pracowałam jako fotografka w centrum dla dzieci. Prosił o przebaczenie, więc wróciłam. Urodziłam córeczkę i znów po pół roku wszystko się powtórzyło. Wyprowadziłam się z małą do małego miasteczka. Rok mieszkałam z nią sama bez żadnej pomocy od rodziny, nawet na spacer nikt nie przyszedł. Później zaczął przyjeżdżać do córki i pół roku błagał, bym wróciła. Jego mama prosiła ze łzami w oczach, mówiąc, że wszystko zrozumiał, żeby dać mu jeszcze jedną szansę. Po roku znów zamieszkaliśmy u niego… wszystko było mniej więcej normalnie, ale już od trzech miesięcy to piekło. Nie wraca na noc, obraża, wygania, krzyczy, że córka nie jest mu potrzebna. Niedawno uderzył mnie, wezwałam policję. Teraz musiałam iść na zastrzyki, a on powiedział, że to go nie obchodzi i wyszedł. Proszę, pomóżcie wynająć mieszkanie na kilka miesięcy, pracuję, ale nie dam rady zapłacić z góry za kilka miesięcy. Córka słyszy wszystkie wyzwiska, zaczęła się stresować, gdy ktoś do niej podchodzi. To jest niewyobrażalnie bolesne. Córeczka chodzi do przedszkola, gdzie są wspaniali opiekunowie i nie chcemy zmieniać miejsca, bo już się przyzwyczaiła. Mieszkania tutaj kosztują 3000 złotych miesięcznie plus media. Dam sobie radę, najważniejsze teraz to się wyprowadzić. On przestał kupować jedzenie i nawet wody nie przynosi. Ostatni raz był z córką na spacerze 4 miesiące temu. Rano szykuję ją do przedszkola i jadę do pracy. Nie mam do kogo zwrócić się o pomoc. Proszę, pomóżcie mi stąd wyjechać, nie mam już siły znieść tych upokorzeń. Numer konta 1234567890123456 dziękuję wszystkim ludziom o wielkim sercu.

Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła?