Proszę, pomóż mi spłacić moje kredyty.
Dwa lata temu znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji. Straciłam ojca, pogrzeb. Udar matki, potem operacje, nie pracowała, mieszkała z nami, młoda jeszcze, 53 lata, nie otrzymuje emerytury. Sama z dwójką dzieci, które mają teraz 15 i 9 lat. Musiałam zaciągnąć kredyty. Przez dwa lata regularnie spłacałam, ale teraz już nie starcza na życie. Pracuję jako pomoc wychowawcza, zarabiam 5500 złotych, a na kredyty wydaję 9000 złotych miesięcznie. Każdego dnia budzę się z tym bólem, myśląc „Boże, pomóż wydostać się z tej dziury”. Już brałam pożyczki, a kwota tylko rośnie i nie chce się już żyć. Ale boję się o dzieci, o chorą matkę, z kim ich zostawić. Proszę, błagam, pomóżcie. To już krzyk rozpaczy.